REQUIEM RECORDS


To wydawnictwo 
z piętnastoletnią tradycją 
w promowaniu muzyki elektronicznej, ambientalnej 
i postindustrialnej. Wydajemy muzykę pełną subtelności 
i tajemniczości, muzykę archaiczną, ale stworzoną 
za pomocą nowoczesnego instrumentarium, muzykę bliżej nieokreśloną. Requiem nie bazuje na układach wzajemnej adoracji i często, jako jedyne w kraju, umożliwia publikację oraz promocję nieznanego artysty. Udowadnia, że tzw. "podziemie" to wartościowi muzycy, nie mający się czego wstydzić w konfrontacji z twórcami mainstreamu.



KONTAKT


ZAMÓWIENIA

Dwa sposoby płatności:

· przelew na konto bankowe. Do każdej przesyłki dolicz opłatę pocztową – 10 zł (list polecony / priorytetowo)

· za zaliczeniem pocztowym. Płacisz za płyty listonoszowi 15 zł przy odbiorze, niezależnie od ilości zamówionych płyt (list polecony / priorytetowo)

· zamawiając płyty podawaj zawsze adres zwrotny

· zainteresowanych dystrybucją zapraszam do współpracy 

· termin realizacji zamówienia do dwóch tygodni

 
 

DIFFERENT STATE |

"...Different State potrafią doskonale operować brzmieniem i klimatem, koncentrują się na cyzelowaniu szczegółów. Harmonijnie wplatają w tkankę swej muzyki motywy etno i kameralistyki. Wychodzi z tego nietuzinkowa porcja zachmurzonej egzotyki..." Rafał Księżyk

"...Szamani z metropolii. Different State tworzą nasi rodacy obecnie rezydujący w Nowym Yorku. Członkowie zespołu zabierają słuchacza w świat pełen mroku, drapieżności, ale i melancholii oraz ezoterycznej ulotności. Muzycy, niczym szamani, umiejętnie operują każdym dźwiękiem „wydobytym” czy to z instrumentów typowo rockowych, czy też z elektroniki „podszytej” samplami i loopami, wprowadzając nas w swoisty mistyczny trans..." Mariusz "MarKucH" Kucharski

different state
hidden sounds of magnetic field
requiem rec 10/2003


the vein
the fragile surfaces
requiem rec 18/2004

different state
more than music
requiem rec 23/2005



   Wywiad z Different State opublikowany w piśmie FLUID (sierpień 2005)



Marek Marchoff to niewątpliwie godny ambasador polskiej alternatywy w Stanach Zjednoczonych. Od 1995 roku mieszka w Nowym Jorku, ale konsekwentnie realizuje swoje muzyczne wizje, których realizację zaczął jeszcze w kraju. W zaledwie parę miesięcy po tym jak Tone Industria wydało album „The Power Of Silence” Requiem Records wydaje kolejną płytę Different State. Jak deklaruje mózg projektu najbardziej osobistą. Słów więc kilka o artystycznych misteriach i nie tylko z sonicznym szamanem. 

Dlaczego zdecydowałeś się wyjechać z Polski?
Moja babcia urodziła się w Pensylwanii. Dużo opowiadała mi o USA.W wieku 20 lat otrzymałem papiery green card. Marzyłem by zbudować swoje studio, kupić sprzęt, więc postanowiłem się przemieścić. Nigdy nie myślałem o USA. Zawsze kochałem Anglię. Muzykę stamtąd. Marzyłem, żeby tam być. Nawet pojechałem tam, by to załatwić. Niestety powiedzieli mi – „Przecież mieszkasz na stałe w USA”.

Na internetowej stronie Requiem Records czytamy, że z jednej strony jesteś spełnionym ojcem, mężem i producentem, a z drugiej masz problem – jak z perspektywy czasu oceniasz twój pobyt w Stanach? 
Każdy z nas otwiera i zamyka wiele etapów. Mój przyjazd tu oceniam jako udany. Przeżyłem wiele, bardzo szybko dojrzałem. Spotkałem wielu interesujących ludzi, Rozmawiałem z wieloma muzykami - od R. Richa, Zorna po Genesisa, Tibeta, Newmana itd. Ale jest tu też wiele pokus szczególnie jak masz do nich łatwy dostęp i pieniądze. Czasami samodyscyplina nie wystarcza .

Nie uważasz, że to nad wyraz niepoprawne politycznie i społecznie – generalnie ani „tredny” ani „fresh”, że sie tak wyrażę – w dzisiejszych czasach przyznawać się do słabości do kokainy?
Łukasz poprosił mnie abym mu wyjaśnił, co skłoniło mnie do nagrania tej płyty i o czym są teksty, więc to zrobiłem. Może powinienem zostawić to dla siebie i rodziny, ale jest w to już zamieszanych kilka osób, które są poinformowane o mojej sytuacji i nie jest tajemnicą, że trochę przegiąłem. Leczenie itd. Koks to dobry i bardzo relaksujący środek, tyle, że nie znałem limitu. Jest to też przestroga. Każda płyta Different to absolutny message. Każda jest inna, ale posiada ten sam charakter, który słuchacz może wyczuć, a nawet docenić. 

Zgadzasz się z poglądem, że destrukcja w imię kreacji artystycznej jest uzasadniona?
Niekoniecznie, ale w tym przypadku tak było. 

A jaki wpływ narkotyki miały na twoja twórczość w ogóle?
Nigdy nie robiłem muzyki w odmiennym stanie. Akurat gdy nagrywam muzyka jest sama w sobie jak narkotyk.

W odniesieniu do muzyki Different State często pojawia się określenie „rytualna” – na ile możesz się z tym zgodzić, na ile naprawdę w twojej muzyce liczy się ten właśnie jej pierwiastek?
To ma się w sobie. Pewnie, że jest dobrze mieć jakieś założenia. Dla mnie każdy moment spędzony przed monitorami i mikserem jest rytuałem. Wtedy mam bliski kontakt z bogiem. My muzycy mamy specjalne złącze, które prowadzi prosto do ,,absolutu''.

W recenzjach jako punkty odniesienia do twojej muzyki pojawiają się też takie nazwy jak Scorn, Coil, Einsturzende Neubauten – jaki wpływ na twoją twórczość miały te zespoły?
Wszystkie te grupy kocham. Szczególnie Coil, jest to niesamowita formacja, a właściwie była. Gdy dowiedziałem się o śmierci Balance’a, kurwa, to był cios. Nigdy tego nie zapomnę. Miałem chory stan, taki sam jak otrzymałem telefon o śmierci swojej babci. Ale nie zgadzam się by nas porównywać do tych zespołów, moim zdaniem jest to brak osłuchania ze strony recenzentów, pójście na łatwiznę.

A czujesz się w jakiś sposób spadkobiercą etosu muzyki industrialnej?
Jestem ,,przemysłowcem'' i jestem z tego dumny. Kocham muzykę „przemysłową”, mam wiele płyt i rożnych gadżetów. Teraz mam lot na zbieranie narzędzi. Posiadam kosiarki, stare maszyny i też maszynę do śniegu z 1966 roku o wdzięcznej nazwie ,, Snow Thrower '',stare powojenne wiertarki itd. Ale czy ja gram muzykę industrialną? W to wątpię i myślę, że słuchacze Different State podzielają moją opinię.

DS. na początku było kwartetem, potem duetem – w jakim składzie zostało nagrane „More Than Music”?
Trzech ludzi brało udział w nagraniu: Marcin Szostak, ja i Christopher Magister Sciallo, który również pomagał mi w produkcji ostatniej płyty, wydanej przez Tone Industria ,,The Power Of Silence''. 

Przy okazji wydania „Fragile Surfaces” deklarowałeś zamiar zakupu modułu Motma – cyfra czy analog w takim razie, co wolisz, jakie ma to dla ciebie znaczenie?
Uwielbiam syntezatory analogowe i moduły. Są cholernie przyjemne w obsłudze i kreatywne. Trzeba spędzać wiele czasu by się zrealizować, ale to chyba o to chodzi. Wcale nie podchodzę negatywnie do urządzeń digitalnych, sam mam bardzo dobry syntezator – Kurzweil - i z niego sporo swojego czasu korzystałem, tyle że – fakt - czuć, że to digital i pole kreacji niestety jest limitowane, szczególnie gdy masz powiedzmy syntezator za parę setek dolarów i w nim 600 barw, z których 20 jest dobrych i po ich wykorzystaniu nie zostaje ci już nic. Jeżeli chodzi o Motm, to chciałem kupić moduł analogowy, niestety ceny są brutalne. Nawiązałem kontakt z człowiekiem z firmy Mackbeth i próbki, które dostałem zabijają. Myślę, że te jedyne 4 tysiące dolców gdzieś wyduszę.

Możemy się spodziewać następnych produkcji The Vein?
Nie, ale możecie się spodziewać następnych produkcji Different State 

Masz też podobno plany związane ze spoken word – możesz je nieco przybliżyć?
Mam przyjaciela - Piotra Tetiuka, razem z moją żoną dużo mówią o tym, by ruszyć w tym kierunku i nagrać taki album. Myślę, że już niebawem zaczniemy nad tym pracować. Zostanie użyta poezja z XIX wieku, wykorzystane też będzie bogate instrumentarium.

Przymierzasz się także do uruchomienia swojego labelu - co cię do tego sklania?
Miłość do muzyki. Chce poza cd wydawać winyle. To moja ogromna pasja. Co mogę kupuję na winylach. Zacząłem jako młody chłopak od TSA, Judas Priest, Black Sabbath. 

Coś na koniec – ostatnio słyszana płyta, którą możesz polecić z lekkim sercem? 
Oczywiście LUC FERRARI ,,LES ANECDOTIQUES''

Michał Nierobisz http://muzyka.onet.pl/fluid


   Wywiad z Markiem Marchoffem opublikowany w wortalu 80bpm.net



Marek Marchoff z Different State to człowiek, który wiele zrobił i wiele przeszedł. Jego ostatni album "More Than Music" ma niezwykle "tripowy" klimat - jak się okazuje, nie bez powodu. 

Kaśka Paluch: Zapewne zdajesz sobie sprawę z tego, że spore zainteresowanie budzi informacja o narkotycznym nałogu... dlaczego uznałeś, że dobre będzie "ujawnienie" się z tym - było nie było - problemem? 

Marek Marchoff (Different State): Na pewno tak, ale każda płyta Different State jest nie bezpodstawnie nagrana. Jest swoistym "messagem". Łukasz z wytwórni (Requiem Records - dop. Kaśki) poprosił mnie o komentarz i teksty, o czym mówi ten materiał, więc bez wahania, jako dorosły człowiek i świadomy tego, co robię - napisałem to. Alienacja w czasie produkcji płyty była potrzebna, ale ucieczka od problemów ... zapomnij. Tym bardziej, że sporo osób wtajemniczyłem w moją sprawę. To nie jest do końca tak, że ja tego nie chcę robić - tyle, że dla mnie jak i dla innych jest ostrzeżenie, gdzieś jest limit, a ja tego nie rozumiałem. Identycznie jak z alkoholem. 

Jak czujesz się z faktem, że Twoja muzyka może być ilustracją do - może innych ale podobnych - "starć z życiem" innych ludzi? 
Dlatego jest tak zwane zjednoczenie między ludźmi i pomoc. Bo często te same problemy albo podobne nas dosięgają. I dobrze jest z kimś o tym rozmawiać. Nihilizm do niczego dobrego nie prowadzi. 

Czy "More Than Music" to tzw. concept-album, który od początku do końca o czymś ma opowiedzieć? 
Oczywiście tak. Jak sam tytuł mówi - jest to więcej niż tylko muzyka! 

Na czym polegała, nazwijmy to, "pomocna moc" pracy nad tym krążkiem? 
Zawsze zwracam się do bogów o pomoc. Ja miałem cholerne natchnienie by zrobić ten album, czułem dotyk absolutu i jeszcze jedno - to najszybciej robiony album w historii Different State. 

Z serii pytań technicznych - czego używasz do tworzenia swojej muzyki? 
Nagrywam na składanym przez mojego przyjaciela komputerze. Używam dobrych programów, mam w tej chwili 64 ślady, do tworzenia muzyki używam analogów od arp po moduly clavia nord, novation bass station, novation k, korg vocoder, korg mini, moog prodigy, moog voyager, moog rogue, tr 808, tr 909, tr 707, generator moich produkcji "azure 23'" pro filtry i synthopic modular, theremin i kupę rzeczy znalezionych na "junk yard" 

Występujesz tez na scenie... 
Oczywiście gramy, tyle że nieczęsto. Teraz koncertujemy w okolicach Nowego Jorku i w samym mieście. Są plany na Nowy Orlean i Illinois. Rok temu graliśmy siedem setów w Polsce i w Czechach. 

Jakie jest Twoje podejście do muzyki komercyjnej... mam na myśli klipy, reklame, afiszowanie się w mediach? 
To zależy. Uważam, że trzeba być sobą, ale to nie znaczy, że nie można skorzystać ze środków masowego przekazu. Póki robisz to, co czujesz - jest okay. Świadomość jest ważna w tym, co robisz. Ja pragnąłem otworzyć swój label i to właśnie zrobiłem. Będę miał kontrolę nad pieniędzmi ulokowanymi w moją osobę jak i Different State, a także samozadowolenie i możliwość realizacji swoich pomysłów bez proszenia wytwórni, z których większość i tak chuj wie co grasz czy co czujesz itd. 

Dużą wagę przywiązujesz do komentarzy np. prasowych, czy po prostu puszczasz muzykę "w świat" i nie obchodzi Cię, co i kto o niej powie? 
Bardzo mnie to obchodzi, bo mówimy o mojej osobie, o części mojego życia (tej większej części). Dlatego mnie doprowadzają do szału komentarze pisane przez ludzi nie osłuchanych. 

Potrafisz porównać sytuację na polskiej scenie muzyki tego typu (trip-hop, ambient, illbient itd.) ze sceną amerykańską? 
Polska scena ma wielu dobrych kompozytorów, ale również posiada ludzi, którzy nie wiedzą, co robią. Dużo też spotkałem na swojej drodze ludzi cholernie zdolnych, ale pieniężna sytuacja w kraju nie daje im dużej możliwości realizacji siebie, a w końcu po to człowiek żyje i oddycha by mieć satysfakcję w życiu. Każdy ma prawo bycua spełnionym. Tylko że nie wiem czy ten NASZ rząd wie o tym. 

Należysz do ludzi, którzy są zdania, że "kiedyś było lepiej" czy bardziej optymistycznie widzisz przyszłość muzyki elektronicznej? 
Najlepsze lata to były 80- i 90-te, ale jestem optymistą - wierzę, że jeszcze jest duzo do powiedzenia w muzyce. 

Proszę jeszcze o parę słów odnośnie Twoich aktualnych planów... 
Otwarcie labela ,"Electronova" i wydanie dwóch płyt - jako Marek Xavier Marchoff "Fragments" i Different State "It cleans my wound" 

Kaśka Paluch  http://www.80bpm.net


© requiem records